O Jarze
Szczerze? Nie bardzo wiem, kiedy tak naprawdę narodził się pomysł na tę powieść. Na początku pisałam nową, własną wersję baśni Hansa Christiana Andersena pt. Królowa Śniegu. Następnie jakby sam ułożył się koncept rozbudowania przygód Gerdy, której finał miał rozegrać się w chwili, gdy po odnalezieniu Kaja, zrozumiała, że nieważne jak bardzo by chciała, pewnych rzeczy w życiu po prostu nie da się zmienić. Tak, ta wersja miała skończyć się nieco mniej...szczęśliwie.
Co zatem sprawiło, że uparta, optymistyczna Gerda stała się zrezygnowaną, wręcz zniewoloną rozmaitymi, ludzkimi powinnościami Jarą? Nie mam zielonego pojęcia, ale niezależnie, kiedy ten proces się zaczął, skończył się wraz z ćwiczeniami z poetyki, na których to, zamiast przyswajać istnienie wszystkich rodzai ironii, zapisałam dokładny plan wydarzeń Jary. Na całe szczęście kolokwium już mnie ominęło.
Ciężko jest mi opowiadać o Jarze, gdy de facto ona sama się jeszcze nie opowiedziała. Mimo dokładnie zaplanowanej fabuły, postaci, a nawet dopracowanych szczegółów, z których każde ma swoje pięć minut w takim, a nie innym momencie w dziejącej się akcji, fizycznie istnieje tylko jeden rozdział. I ciężko mi przewidzieć, kiedy pojawi się drugi.
Jednak już pomijając moje antyliteralne rozterki, to Jara jest w gruncie rzeczy o podejmowaniu decyzji i ponoszeniu odpowiedzialności za jej wszystkie konsekwencje. No a poza tym to są tam też wikingowie, wierzenia Słowian, a w drugiej części nawet opiszę obrządki związane z Julem.
OPIS
Życie Jaromiry miało być proste - służyć i umrzeć dla boga słońca. Stało się jednak inaczej, gdyż nagle trafiła w sam środek wojny między dwojgiem braci o władzę nad Bornholmem. Musi zatem wybrać - zemstę na Normanach za wymordowanie jej ludu, czy poparcie jednego z nich i dołączenie do wielkiej gry, której finału nie zna nawet sam Odyn.
"Jara" nie jest powieścią tylko historyczną ani tylko fantasy. Wiele faktów może się nie zgadzać - wszystko jest decyzją autorki.
Komentarze
Prześlij komentarz